 |
Tytuł: Noc Żywych Trupów (1968) (Night of the Living Dead) Reżyser: George A. Romero Scenariusz: George A. Romero, John A. Russo Produkcja: USA Czas trwania: 96 min. Data premiery: 1968-10-01
|
Kamień milowy w historii kina grozy. Film którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Nawet najbardziej odporni kinomani słyszeli o produkcji Romera. Obraz ten nakręcony został w ciągu kliku weekendów, za śmiesznie niską sumę - 10.000 tys. dolarów i na zawsze zmienił oblicze horroru. Oto film od którego zaczyna się przygoda z tematyką zombies. Oto "Noc Żywych Trupów".
Amerykańska rakieta, wystrzelona w kierunku planety wenus, z nieznanych przyczyn eksploduje przed osiągnięciem swojego celu. Powstała w wyniku wybuchu radiacja, dociera na ziemię i staje się przyczyną masowego zmartwychwstania nieboszczyków. W tym samym czasie, nieświadomi tego, Johnny i Barbara, zmierzają w odwiedziny na grób swojej matki. Po dotarciu na miejsce, Johnny nie jest w stanie odmówić sobie delikatnych żartów ze swojej siostry. Przypominając jej strachy z dzieciństwa, wmawia iż mężczyzna który nagle pojawił się na horyzoncie jest to po to aby ich pożreć. Chwilę później, ku zdziwieniu brata, ów dżentelmen atakuje dziewczynę. Johnny rzuca się na pomoc lecz niestety zostaje zabity, tymczasem Barbara przerażona ucieka do samochodu, rozbijając go chwilę później. Kontynuując ucieczkę na piechotę, dziewczyna, ścigana przez żywego trupa trafia do położonego na całkowitym odludzi, domu jednorodzinnego. W niedługim czasie trafi tam także czarnoskóry mężczyzna, Ben oraz pojawi się kilku innych ludzi. Wszyscy będą musieli stawić czoła co raz liczniejszym grupom zombies, otaczających domostwo.
Trzeba przyznać że ocenianie takiego filmu jakim jest "NOTLD", to nie lada gratka, wyczyn i przygoda. Nie mamy tu do czynienia z jakimś miernym i efekciarskim filmidłem ani typowym, średniakiem. "Noc Żywych Trupów" to swoisty kult. Film otoczony pewną czcią i uwielbieniem. Film który spowija aura klimatu, specyficznego dla starych horrorów. Film który nigdy, przenigdy, się nie zestarzeje i nie straci na swojej popularności. Dzieło Romera powinno być wydawane z dodatkową adnotacją na okładce, brzmiącą mniej więcej tak: "Instruktaż pt Jak należy kręcić zombie movies"
Co niektórym może się wydawać że przesadzam. Czyżby ? "NOTDL" naprawdę mógłby być doskonałym wyznacznikiem nurtu z-movies. W tym filmie nie znajdziecie żadnych niedociągnięć, potknięć czy niedoróbek. Wszystko, począwszy od scenariusza, poprzez grę aktorską a skończywszy na charakteryzacji, prezentuje mistrzowski poziom. Poziom który nawet dzisiaj pozostaje poprzeczką nie do przeskoczenia. Fabuła przykuwa uwagę widza od pierwszych sekund. W miarę postępu akcji w filmie, nic nie jest nas w stanie oderwać od śledzenia tego co dzieje się na ekranie. Doskonały początek, świetny środek i niesamowita końcówka, sprawiają że po seansie czujemy się tak jakby ktoś podłączył nas pod linię wysokiego napięcia. Identycznie sprawa ma się z muzyką, która jest, wręcz perfekcyjnie nagrana i dopasowana do wydarzeń zaprezentowanych w "NOTDL". Niepokojące i złowieszcze nuty, już na samym początku wprowadzają nas w stan niepewności i grozy, by po chwili wybuchnąć ferią dramatycznych dźwięków towarzyszących nam i Barbarze w ucieczce przed żywym trupem. Aktorzy kreujący postacie, również stanęli na wysokości zadania i pokazali nam jak bardzo skomplikowanie mogą ułożyć się relacje międzyludzkie, w obliczu takiego zagrożenia. Konflikt dojrzewający między Benem a Copperem jest nie tylko doskonałą grą aktorską, ale także przykrym faktem, który obnaża prawdę o ludziach i ich lękach. "Noc Żywych Trupów" od strony wizualnej, również jest ucztą. Prawdziwą ucztą dla naszych oczu. Ponure domostwo, pełne pomieszczeń i drzwi. Przyprawiający o ciarki na plecach, cmentarz z którego powstają pierwsi zmarli czy chociażby las nieopodal domostwa. Wszystkie te miejsca emanują najprawdziwszą grozą. Las przestaje być miły i przyjemny, kiedy zdajemy sobie sprawę iż mogą tam czaić się zombie, gotowe rzucić na nas w każdej chwili. Natomiast jeśli chodzi o główny punkt programu, czyli żywe trupy, to również sposób ich przedstawienia i charakteryzacji nie ma sobie równych. Nawet wiele aktualnych filmów pod tym względem nie jest w stanie przebić wizerunku zombie z "NOTLD". Pamiętna scena 'Ostatniej Wieczerzy' i widok dziesiątek zombies, pożerających ludzi to sztuka sama w sobie.
Czy w przypadku takiego filmu, jakim jest "Noc Żywych Trupów" jest potrzebne jakiekolwiek podsumowanie bądź rekomendacja ? Nie. Można jedynie stwierdzić, z całą stanowczością, pewną rzecz. Jeśli nie widzieliście tego filmu... to nie wiecie absolutnie NIC, na temat żywych trupów.
Autor: Kuba